Ustka na weekend
Pakując się na weekend do Ustki nie miałam jakiś wielkich oczekiwań. Sobota miała być deszczowa, ale zdecydowanie potrzebowałam się gdzieś wyrwać. Niedziela zapowiadała się o wiele lepiej.Jakie było moje szczęście, kiedy na godzinę przed miejscem docelowym wyszło piękne słońce.



Ustka – plan na weekend
Był plan B – ten na niepogodę, Zakładał odwiedzenie kilku obiektów muzealnych, ale finalnie – no żal było nie skorzystać z pogody, tym bardziej, że wcześniej byłam tu tylko szybkim przejazdem. Ale wtedy był to trip i zdobywanie lokalnych latarni. A teraz potrzebowałam słońca, powietrza i wieeeeeelu kilometrów w nogach. I wszystko to udało mi się ustrzelić.



Bunkry Blüchera
Byłam już tu, właśnie podczas wspomnianego tripu po latarniach. Ale było okropnie gorąco i szczerze – to był raczej szybki rzut oka i szłam dalej. Teraz zagłębiłam się bardziej w historię tego miejsca. A zwiedzanie poza sezonem ma tej inny wymiar. Bunkry miały być jednym z największych portów III Rzeszy. Nie ominiemy tu krwawej historii – zbudowane rękami tych, którzy nie uszli z tego z życiem. Wybuch Wojny sprawił, że rozbudowa portu przestała mieć znaczenie.
Zwiedzanie – trasa turystyczna
Do zwiedzenia są stanowiska armatnie, ale także trasa podziemna. Jednak z uwagi na tabliczki informujące o zakazie robienia zdjęć – tych z podziemia, tutaj ich nie zobaczycie. Sam układ pomieszczeń był mocno przemyślany. Części z miejscem do spania, jedzenia, łazienka – na makiecie można zobaczyć jak dokładnie było to rozlokowane. W samych wnętrzach są też liczne informacje, a także przedmioty nawiązujące do tych czasów. Można tu zobaczyć zdjęcia, filmy, rekonstrukcje mundurów, nagrania meldunków i inne.



Kładka w Ustce
Nie małą atrakcją jest kładka obrotowa, którą to właśnie można się dostać do bunkrów. Łączy dwa brzegi kanału portowego, i to właśnie tu przepływa rzeka Słupia. Została otwarta w 2013 roku i jest do dyspozycji spacerowiczów cały rok, chyba, że mocny wiatr na to nie pozwala. Sama kładka ma długość około 60 metrów i warto sprawdzić, w jakich godzinach jest otwierana.
Więcej słońca
Bunkry, bunkrami ale łapanie pierwszego po długim czasie słońca to był główny powód przyjazdu. Spod latarni (zwiedziłam rok wcześniej) ruszyłam plażą w kierunku Przewłoki. Na trasie znajduje się ławeczka Ireny Kwiatkowskiej. To właśnie tu znana aktorka, żołnierka AK, lubiła odpoczywać w czasie swoich pobytów w Ustce. Plaża idealnie nadaje się do spacerowania, a na niekończące się falochrony można patrzeć i patrzeć. Docierając do plaży w Przewłoce można wspiąć się po schodach i podziwiać widoki i wrócić górą, z niesamowitym widokiem na morze.
Różnorodność to coś co lubię. A jedną z atrakcji na trasie jest możliwość zobaczenia jak strumienie wpadają do morza. Z racji tego, że klify się nieco obsunęły, ja wybrałam opcję obejścia tego i przejścia na drugą stronę kładką w lesie.



Do zatopionego wraku
Lubię po prosu iść przed siebie. Zwłaszcza w nowych miejscach. Nogi same niosą, ale jeśli na trasie lub w pobliżu pojawiają się jakieś warte zobaczenia miejsca, wtedy to już prawdziwa wyprawa. Chwila scrollowania po mapie i cel znalazł się sam – wrak widoczny z brzegu. Żeby go zobaczyć trzeba iść do Poddąbia, ja miałam 8 km w jedną stronę. Pozostałości po statku, tu najprawdopodobniej – duńskim torpedowcu są widoczne z brzegu. Aż dziw, że są tak blisko. Nie do końca jest wiadomo w jakich okolicznościach się znalazł w pobliżu, najprawdopodobniej został przejęty przez Niemców w czasie wojny, jednak w podczas holowania napotkali na sztorm.
Inny wrak można też zobaczyć w okolicy Łeby – więcej jest w tym poście – Łeba i okolice.
Trasy piesze – co kto lubi
Poza sezonem takie miejscowości pozwalają chłonąć widoki w spokoju. Ja byłam nastawiona na chodzenie i tych kilometrów wpadło sporo. Ale jeśli ktoś nie czuje się na siłach na 20 km to z powodzeniem można wybrać krótsze odcinki, przecież o przyjemność przebywania na powietrzu tu chodzi.








Opublikuj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.