Miya – krem regeneracyjny
Rzadko kiedy w trakcie używania jakiegoś kosmetyku czytam opinie na jego temat. Jednak każda z nas ma inną cerę, inne składniki przyswaja, inaczej się coś u niej sprawdza. Zdecydowanie najlepszymi testerkami jesteśmy my same. A ten krem regeneracyjno-odżywczy u mnie sprawdził się świetnie.


Miya – regenerująco-odżywczy krem z masłem shea
Masło shea to składnik kosmetyczny, który chyba każdy zna. I tu mam kilka ciekawostek na jego temat.
- składnik ten pochodzi z Afryki i jest pozyskiwany z pestek drzewa masłowego.
- pozyskanie pestek wcalnie nie jest takie łatwe, bo drzewo owocuje po ok. 20 latach od zasadzenia.
- z 20 kg owoców można wytworzyć około 1,5 kg masła.
I ta oto ręcznie zbierane i przetwarzane owoce trafiają do kosmetyków, jakich na codzień używany. Do balsamów, kremów i wielu innych, bo masło shea ma doskonałe właściwości nawilżające, zapobiegające utracie wody z naskórka. Doskonale sprawdzi się w przypadku skóry suchej i wymagającej porządnej dawki nawilżenia.
Krem z linii My Wonder Balm
W składzie tego kremu znajdziemy też olejek jojoba i sojowy. To one zapewniają miękką i gładką skórę, a poza tym witaminy (E i B5), które odżywiają. Początkowo myślałam, że krem będzie zbyt zapychający i gęsty. Ale, że markę Miya bardzo cenię to szybko wskoczył do używania (krem możecie kupić w drogeriach i online, a swój mam z Boxa Rozkwitaj od Pure Beauty). Jego formuła bardzo mi odpowiada. Jest dość lekki, nie zapycha, nie klei się i dodatkowo świetnie działa. Ja stosuję go na noc, jako taka porządna dawka nawilżenia i regeneracji, ale skóry, która jest wystawiana na różne czynniki zewnętrzne. Poręczna tubka w pięknym kolorze na stałe trafia do moich top pielęgnacyjnych kosmetyków.








Opublikuj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.